poniedziałek, 15 lutego 2016

DOMOWY CHLEB Z SUSZONYMI POMIDORAMI I SEZAMEM

...nareszcie ferie, upragnione, wyczekane...

...zmęczenie i stres ostatnio bardzo mi doskwierało, a to dla mnie mieszanka wybuchowa...
...poza tym pogoda nie nastraja...te zmienne fronty, deszcze i szarzyzna też nie nastrajają energetycznie...

...dlatego cieszę się podwójnie!...czasu wolnego nigdy dosyć...no może nie podwójnie bo remont trwa w najlepsze, dom wygląda jakby przeszedł przez niego tajfun, hałas maszyn i zaburzona komunikacja to nie najlepsze składniki na relaks i wyciszenie ale...

...potem będzie już pięknie, czysto i jasno...


...lubię ładnie mieszkać...

...i piec chleby...:)

...ostatnio tylko w weekendy, aż wstyd się przyznać...


...smak domowego pomidorkowego chleba wynagradza wszystko...
...wystarczy odrobina masła... 


Przepis zmodyfikowany pochodzi z książki A. Maciąg Smak Miłości

Skłądniki:

7 g suszonych drożdży 
1 ¾ szklanki ciepłej, przegotowanej wody
2 łyżki cukru trzcinowego
2 płaskie łyżeczki soli
1 łyżka oleju ( ja użyłam z pestek winogron)
3 szklanki mąki pszennej chlebowej
1 szklanka mąki pszennej razowej
1 czubata łyżka mielonych suszonych pomidorków ( użyłam tej przyprawy KLIK )
pestki: 2 łyżki pestek słonecznika, sezamu
1 białko do posmarowania wierzchu chleba
 sezam do posypania chleba

Do ciepłej wody wsypujemy drożdże i czekamy 5 minut aż zaczną pracować. Następnie dodajemy połowę mąki, cukier, sól, olej i zioła. Całość dobrze zagniatamy. Do zagniatanego ciasta dodajemy resztę mąki i wyrabiamy ciasto jeszcze przez 10 minut.
Formujemy z ciasta bochenek chleba, układamy na blasze wysmarowanej olejem lub wyłożonej papierem do pieczenia (ja swój piekłam w formie z tortownicy). Przykrywamy lnianą ściereczką i czekamy aż bochenek podwoi swoją objętość (może to potrwać nawet 45 -60 minut).
Piekarnik nagrzewamy na 180 stopni, bochenek smarujemy rozkłóconym jajkiem i posypujemy ziarnami sezamu. Pieczemy, bez termoobiegu przez około 40-45 minut.
Jeśli chodzi o zioła to możemy tutaj poeksperymentować. Jeżeli mamy ochotę na inny smak lub mieszankę ziołową też będzie dobry. Każdy dopasuje coś dla siebie.

Ciepły chleb, posmarowany masłem smakuje obłędnie. 






...komu kromeczkę?
Pozdrawiam...
Agnieszka

niedziela, 15 listopada 2015

Koktajl czekoladowo -śliwkowy...



Po dłuższej nieobecności witam się ciepło i serdecznie mimo zimna i okropnego deszczu za oknem...tak, tak...nastała jesień jakiej osobiście nie znoszę i w zasadzie najgorszy miesiąc w całym roku...listopad...brrr...kojarzy mi się tylko z zimnem, deszczem, ciemnościami o godzinie 16 i sezonem na różne choróbska...w ogrodzie tak szaro i buro że nawet jednego zdjęcia nie mam...jakoś trzeba przetrwać ten sezon nocy polarnej i braku kwiatów...jednym ze sposobów jest ciepły kominek, dobra lektura ( z tym ostatnio u mnie kiepsko, trafiam na książki jakoś mało porywające i raczej nudne, jeśli macie jakieś ciekawe tytuły na jesienne wieczory, podpowiedzcie coś proszę, chętnie skorzystam:)), ruch ruch ruch ( czyt. bieganie) i oczywiście pyszne jedzenie...niestety ostatnio odczuwam skutki braku minerałów a w szczególności magnezu i potasu...za dużo stresu i niewłaściwego jedzenia skutkuje brakiem formy i ogólnym zmęczeniem, no i oczywiście nagminnymi skurczami mięśni...będąc w ciągłej aktywności muszę wspomagać się suplementami diety ale zdecydowanie muszę też poprawić jakość spożywanych posiłków...inaczej, pokona mnie jesień i zmęczenie a przecież za chwilę mamy święta...:) w domu remont :) więc muszę być w formie...absolutely:)

...na poprawę humoru i dodatkową porcję magnezu w diecie polecam koktajl niesamowicie słodki i  pyszny ze śliwek i czekolady...pożywny oraz, co równie ważne, poprawiający przemianę materii...

Składniki na dwie porcje:

200 ml kefiru naturalnego
2 łyżki jogurtu naturalnego typu greckiego
1 łyżeczka miodu
1 łyżka otrębów zbożowych
4 śliwki suszone
4 kostki ciemnej czekolady ( dwie ścieramy na tarce do ozdoby)
1 płaska łyżeczka kakao

  
Wszystkie składniki dokładnie blendujemy, przelewamy do szklanek i posypujemy startą gorzką czekoladą...pyszne i pożywne...
...polecam łasuchom i tym dbającym o zdrowie...







...na pocieszenie dla oka i przepędzenie ciemności kolorowe kwiaty wciąż kwitnące w donicach przed wejściem do naszego domu...to teraz najbardziej przyciągający wzrok element ogrodowy...:)





Pozdrawiam ciepło...
Agnieszka

wtorek, 20 października 2015

Jesienna Lemoniada...

Jesień nadeszła wielkimi krokami. Często, o tej porze roku rozkłada nas lenistwo, mnie dopada wilczy apetyt a jak wiadomo, to niekoniecznie jest dobre połączenie, bo dużo ciężej się ruszyć do aktywności.

Co robić żeby, chociaż częściowo temu zapobiegać? Jak nie dać się pokonać pogodzie i aurze? Jak radzić sobie z ciągle brakującym czasem? Oj, łatwe to nie jest niestety, szczególnie wtedy, kiedy na trening
 ( jakikolwiek) wychodzimy głównie wskakując w ciemność albo w ciemność i mgłę. Jak sobie z tym radzić? Przyznam, że mam coraz większe z tym problemy, dlatego ciągle szukam motywacji...







Staram się wprowadzić pewne zasady, taki dekalog codziennego postępowania i myślenia o sobie. W końcu dbamy o siebie po to żeby być zdrowym i dobrze się czuć. Z tą właśnie myślą rozpoczynam każdy kolejny jesienny dzień...


Oto kilka przepisów na zdrowe samopoczucie jesienią:

1. Kiedy jestem głodna staram się dużo pić. O tej porze roku nieszczególnie przepadam za wodą, za to herbaty mogę pić w każdej ilości ( jesienią nie polecam zielonej, za to Roibos, hmmmm....).

2. Podstawą diety są warzywa, owoce ,chude mięso, ryby, kasze i płatki. Nie zapominam o orzechach i miodzie oraz nabiale. Zasada: No Sugar, No Fat....Nie rozpaczam jeśli popełnię jakiś dietetyczny grzech, postanawiam poprawę i już.

3. Słodycze – jeśli już naprawdę musimy to niech to będzie kawałek czekolady GORZKIEJ ( uzupełniam w ten sposób niedobór magnezu, niestety ostatnio mocno odczuwam jego brak) i owoce suszone.

4. Jeśli nie chce mi się biegać lub ćwiczyć idę na spacer. Jakoś i tak zawsze nogi prowadzą mnie do siłowni na świeżym powietrzu. No więc skoro już tam jestem, to ćwiczę...

5. Jeśli mam strasznego mega lenia, namawiam na spacer mojego M. Razem, w grupie zawsze łatwiej się zmobilizować...

6. Kiedy leje i wieje i nawet pies nie ma ochoty wyjść na zewnątrz, ćwiczmy w domu. Kanał You tube to przecież kopalnia wiedzy i gotowe zestawy do ćwiczenia. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. A może joga?

7. Powtarzam sobie codziennie: " Co? Ja nie dam rady? Oczywiście że dam!"...i Jakoś bardziej mi się chce...

8. Staram się częściej uśmiechać, choć nie powiem, nie jest ostatnio z tym łatwo. Ale to najprostszy i najskuteczniejszy sposób na rozładowanie stresów i emocji.

9. Staram się nie marudzić i nie narzekać. To nie jest łatwe, bo mam przecież we krwi narodowe malkontenctwo. Ograniczenie telewizora i odcięcie od polityki zdecydowanie pomaga w optymistycznym myśleniu!

10. Cieszę się życiem i korzystam z tego z co daje mi los. A jak nie daje, to tak jak w tym powiedzeniu " If life gives you lemon, make lemonade..."....wyciskamy ile się da!

Źródło zdjęcia : Pinterest

Pozdrawiam, ściskam...
Agnieszka:)